Munnar

 

IMG_0100IMG_0112Munnar – niezbyt ładne miasteczko w górach w stanie Kerala. Okolice Munnar to niesamowicie piękne wzgórza z plantacjami herbaty i kardamonu. Idealne miejsce na wielokilometrowe spacery po mało uczęszczanych drogach wiodących przez plantacje.

Ja zatrzymałam się w pięknym miejscu około 20 km od Munnar na plantacji kardamonu. Doskonałe miejsce na relaks i wyciszenie, a także na spacery.

Od ludzi pracujących na plantacji dowiedziałam się, że grasuje tam słoń, ale poza połamanymi gałęziami nic więcej nie wskazywało na jego obecność.

Odwiedziłam piękny ogród w tej samej wiosce i miałam okazję obejrzeć jak rosną popularne tu owoce i rośliny.

Kodaikanal

 

 

IMG_0028IMG_0023Kodaikanal małe, górskie miasteczko w stanie Tamil Nadu. Położone na wysokości 2133 metrów. Położone około 180 km na południowy wschód od Ooty. 2 godziny od załadowania się do autobusy wciąż byliśmy w Ooty odbierając innych podróżnych i jakieś paczki. Na koniec przejechaliśmy koło hostelu w którym się mieszkałam, więc zamiast kisić się w autobusie mogłam się wciąż relaksować w miłym hostelowym ogródku.

 

Kiedy zjechaliśmy na niziny uderzył nas upał. Lunch w przydrożnej restauracji, w której kelner usilnie ignorował białe dziewczyny, zbierając zamówienia od wszystkich innych.

 

Autobus w końcu zjechał w boczną drogę i zaczął wspinać się w górę. Z jednej strony skały, z drugiej przepaść i albo około pół metrowy murek oddzielający drogę albo nic. Przed zakrętami namalowane napisy dla kierowców, żeby trąbić i tym sposobem ostrzegać nadjeżdżających z przeciwka. Niesamowite widoki na pobliskie góry i wzgórza, a także jeziora.

 

Kodaikanal jest świetnym miejsce na trekkingi. Wiele tras wiedzie przez kauczukowe lasy i mija wodospady. Jest tu także jezioro, po którym można pływać wypożyczoną łódką albo rowerem wodnym. Nie najfajniej przy oberwaniu chmury. Nie pierwszy raz Indie pokazują mi co znaczy przemoknąć do suchej nitki.

 

Kodaikanal jest popularne wśród indyjskich turystów, podobno szczególnie tych w podróży poślubnej.

 

Ooty

 

IMG_9884IMG_9905

 

Ooty – małe, górskie miasteczko w stanie Tamil Nadu. Położone na wysokości 2240 metrów. Droga z Mysore do Ooty to tylko 150 km, ale to 5 godzin jazdy autobusem. Zapierające dech w piersiach widoki. Droga przebiega przez rezerwat tygrysów. Ni widziała żadnego, ale miałam szczęście zobaczyć wolno żyjące słonie i sarnę przebiegającą jezdnię Droga pnie się w górę przez plantacje herbaty i lasy. Temperatura wyraźnie spadła i pierwszy od miesiąca gorący prysznic (bucket shower) był miłą odmianą.

 Ooty to doskonałe miejsce na górskie spacery i wędrówki.

 Kilkunastokilometrowa trasa, którą przeszłam ze znajomymi z hostelu wiodła przez plantacje herbaty, wzdłuż pól marchewki, poprzez zagajniki i małe wioski. Widzieliśmy ludzi pracujących przez zbiorze herbaty. Chai w jednej z napotkanych wiosek – jeden z lepszych jakie piłam do tej pory.

 Z Ooty wiedzie malownicza trasa miniaturowego pociągu. Miniaturowy pociąg znalazł się na Liście Światowego Dziedzictwa Unesco w 2005 roku. Trasa wiedzie z Ooty do Mettupalayam i podróż trwa około 4 godziny.

Ooty to doskonałe miejsce na górskie spacery i wędrówki.

Mysore

IMG_97271

IMG_9766

 

Mysore – miła odmiana po Bangalore. Trzecie co do wielkości miasto w stanie Karnataka. Z niewiadomego powodu wydawało mi się, że będzie to małe miasteczko.

Najważniejszą turystyczną atrakcją jest piękny Mysore Palace. Jest to nowy pałac, którego budowa pałacu została ukończona w 1912 roku. Stary pałac spalił się w 1987 roku. Jest to była rezydencja maharadżów Wodeyar. Kierowca rikszy mówił, że nadał jest przez nich używany z okazji różnych uroczystości, ale nie sprawdziłam tej informacji.

W weekendy i święta przez godzinę wieczorem pałac jest podświetlony przez sto tysięcy żarówek. Zwiedzający są wpuszczani za darmo na teren pałacowych ogrodów. Gra orkiestra. Jest cudnie.

Wzgórze Chamundi góruje nad miastem. Ma 1062 metrów Piękne widoki można podziwiać z autobusu, który jedzie na szczyt. Wzgórze jest zabudowane i częściowo otoczony płotem i nie udało mi się znaleźć żadnego punktu widokowego. Na szczycie wzgórza znajduje się Sri Chamundeswari Temple. Jest to chyba bardzo ważna świątynia dla Hindusów. Trzeba kupić bilet żeby wejść do środka a w środku nie dać się zepchną na bok przez pielgrzymów.

Ze wzgórza można zejść na piechotę drogą ponad 1000 stopni, która używają pielgrzymi, żeby odwiedzić świątynię.

W Mysore znajduje się mnóstwo sklepów z materiałami i sari. Jest także duży warzywno – owocowy i kwiatowy bazar. Miasto znane jest również ze sprzedaży przypraw.

 

Bangalore lub Bengaluru

IMG_96392

IMG_96671

Bangalore lub Bengaluru (jak od 2006 roku brzmi oficjalna nazwa miasta) jest stolica stanu Karnataka.

Pierwsze wrażenie: głośne, brudne i śmierdzące (ale to może być wpływ ostatnich dni spędzonych na wsi) a miejscami zaskakująco ładne miasto.

Koleżanka (która nie była w USA) twierdziła, że Bangalore wygląda jak New York. Ja też nie byłam, ale zupełnie mi to nie wygląda na NY. Chyba, że jakieś części miasta, których nie widziałam.

Nie ma do zaoferowania zbyt wielu turystycznych atrakcji. To co mi się tu podoba, to że jest sporo parków.

Lalbagh Botanical Gardens jest dobrze utrzymany, podzielony na różne sekcje. Można oglądać różne gatunki drzew, w tym baobab, który widziałam po raz pierwszy.
Jest też piniowe drzewo zasadzone przez królową Elżbietę II podczas jej pobytu w roku 1961.

Cubbon Park rozciągający się na 120 hektarach jest połóżony w biznesowej części miasta. W parku znajduje się biblioteka, na obrzeżach także sąd i budynek parlamentu.

Bengaluru Palace jest warty obejżenia. Jest to dawna rezydencja lokalnych maharadżdżów. Pięknię utrzymany, otoczony ogrodzami, stosunkowo niedawno był jeszcze użytkowany przez właścicieli. Jest w nim sporo pamiątkowych zdjęć ukazujących członków rodziny i różne uroczystości odbywające się w pałacu.

Tipu Sultan’s Palace jest znacznie mniejszy i położony w ruchliwej części miasta. Ma także mały frontowy ogród.

Jama Masjid jest to piękny, biały meczet. Jest piękny z zewnątrz, w srodku jak większość meczetów – nic specjalnego. Co mnie zaskoczyło, nie ma części dla kobiet, a przynajjmniej taką informację uzyskałam.

Ja zatrzymałam się w części miasta niedaleko głównego dworca autobusowego. Jest to bazar tekstylny. Jest dużo szwalni i sklepów z maszynami do szycia. Ciągle się tu gubię.

Indie – jak się ubierać

IMG_94673IMG_97003

Niby powszechnie wiadomo, że Indie to konserwatywny kraj, gdzie pozycja kobiety jest inna niż w krajach zachodnich. Jednak patrząc na niektóre turystki, można mieć wątpliwości czy o tym słyszały. Super krótkie szorty i dekolty na wierzchu przyciągają uwagę miejscowych mężczyzn. Zdarzyło mi się widzieć dziewczyny w samych bokserkach i górze od bikini w wiejskiej jadłodajni.
Biali mężczyźni, szczególnie w małych miejscowościach często chodzą w samych krótkich spodenkach, tak też jeżdżą na rowerach czy skuterach.

Nie uważam, że strojem kobiety można tłumaczyć napastliwe zachowania mężczyzn, ale jadąc do takiego kraju jak Indie należy pamiętać, że lokalne kobiety ubierają się konserwatywnie (pomijając młode dziewczyny z dużych miast) i należy uszanować tutejszą tradycję, także dla własnego bezpieczeństwa i komfortu.

Nawet całkowicie okryta biała kobieta przyciąga wiele niechcianej uwagi. Z jednej strony może być to ciekawość, szczególnie w mniejszych miejscowościach, gdzie nie zbyt często widzi się białych. Z drugiej strony może to być także związane z powszechnie obowiązującym stereotypem rozwiązłości białych kobiet.

Niejednokrotnie zdarzyły mi się różne sytuacje z natrętnymi lokalsami. Zagadywanie, proponowanie podwiezienie na motorze, raz nawet jakiś chłopak zapytał czy go pocałuję, nie wspominając o goniącym za mną facecie po ciemnej drodze, po którym to doświadczeniu kupiłam sobie gaz pieprzowy.

Dlatego też zawsze noszę długie luźne spodnie i mam na sobie szal. Dobrym wyjściem jest tez kupienie sobie salwar kameez – zestaw spodni i tuniki – oba elementy luźne. Jest to (oprócz sari) tradycyjny tutejszy strój dla kobiety.

Hampi

IMG_9561

IMG_92771

IMG_9475

Hampi. Małe miasteczko w stanie Karnataka. Niesamowite. Położone wśród skał, pól ryżowych, przecięte rzekami. Spokojne miejsce gdzie można się zrelaksować. Dużo ludzi przyjeżdża tu wspinać się po skałach – jest tu mnóstwo tras wspinaczkowych. Skały wyglądają jakbyś zostały poukładane jedne na drugich i sprawiają nierealne wrażenie – jak dekoracja filmowa.

Hampi znajduje się na liście światowego dziedzictwa kultury.

W Hampi znajdują się piękne świątynie. Kompleks świątyń położonych w Hampi Bazaar z Virupakasha Temple na czele. Została ona wybudowana w1442 roku. Ma prawie 50 m wysokości. W innej części Hampi znajduje się Vittala Temple. Została wybudowana najprawdopodobniej na początku XVI wieku. Nie została nigdy skończona ani poświęcona, ale odznacza się piękną rzeźbą.

W Hampi znajdują się ruiny akweduktu. W okolicach Hampi jest świątynia Humanum (zwana też świątynią małp) położona na wysokim wzgórzu. Świetne miejsce obserwacyjne do wschodów i zachodów słońca.

Blisko Hampi jest sztuczne jezioro. Wprawdzie wszędzie są napisy, że są tam krokodyle, ale dużo ludzi pływa lub moczy się dla ochłody. Głównie są to cudzoziemcy, miejscowi zwykle tylko patrzą, zwłaszcza na kobiety w bikini.

W Hampi, przynajmniej w miejscu gdzie się zatrzymałam można poczuć się wolnym, spać na dworzu (pod moskitierą bo komary strasznie tną), prać i kąpać się w rzece. W nocy oglądać gwiazdy i zasypiać przy dźwiękach żab i cykad.

 

 

 

 

 

 

Goa

IMG_9131

IMG_9122

Goa, malutka, zielona, spokojna (w zależności którą jej część się wybierze).

Jestem w Ashvem, małej wiosce położonej nad samym wybrzeżem w północnej części Goa. Jest tu jak w raju. Piękna, długa i czysta plaża, gaj palmowy i mało ludzi. Oglądam tu piękne zachody słońca, kraby wykopujące sobie norki, ryby i rozgwiazdy, piękne ptaki, a także niesamowite wzory jakie z różnokolorowego piasku układają na plaży fale.

 

Podobno można tu zobaczyć żzółwie składające jaja. Są one objęte na Goa ochroną.

 

Wszechobecne rosyjskie napisy. Nawet plażowi sprzedawcy koralików i sarongów, a także chłopiec serwujący grillowaną kukurydzę mówią (przynajmniej trochę) po rosyjsku. Mój rosyjski teraz ogranicza się już niestety tylko do kilku słów.

 

Niektórzy przyjeżdżają tu na szalone imprezy. Inni, w poszukiwaniu spokoju na rajskich plażach.

 

Nie widzę tu zbyt wielu indyjskich turystów. Prawie sami biali. Indusi nawet na plaży nie rozbierają się do kostiumów kąpielowych. Kobiety spacerują w ubraniach do ziemi. Czasem młode dziewczyny ubrane w spodnie do kolan i T-shirty kąpią się w morzu.

Nie widziałam tu oznaczeń że są to plaże dla naturystów. Natomiast widziałam golasów na plaży, a także facetów w stringach 🙂 Dla Indusów jest to pewnie niezbyt zachęcające, żeby wybrać Goa na kierunek swoich wakacji. Przewodnik podaje, że naturyzm został ostatnio zakazany, jak i głośne imprezy pod gołym niebem.

 

Kiedy byłam w Indiach poprzednim razem, zatrzymałam się w Vagator. Jest to wioska także położona w północnej części Goa. Plaża jest krótka, rozciągnięta pomiędzy klifami. Znajdują się tak ruiny XVII wiecznego portugalskiego fortu.

 

Będąc na Goa warto wybrać się na wodospad Dudhsagar. Jest to drugi co do wielkości wodospad w Indiach. Najlepiej oglądać go w porze deszczowej (jest znacznie więcej wody). W połowie przecina go linia kolejowa. Można więc, albo podjechać tam pociągiem (jakkolwiek są one rzadkie), albo przejść kilkanaście kilometrów po torach przez las deszczowy – co polecam 🙂

 

 

 

 

 

 

 

 

Mumbai cd

IMG_90831

IMG_9030

Mumbai jest moim (jak na razie) ulubionym z wielkich miast w Indiach. Położone nad morzem arabskim, z piękną bramą Indii nad samym brzegiem. Jest bardzo zatłoczone, ale też pełne ogrodów, boisk i parków. Polecam wybranie się do wiszących ogrodów, a z Kamala Nehru Park rozciąga się widok na położona w dole plażę Girguam Chowpatty. Wewnątrz miasta jest położony Nardowy Park Sanjay Ganghi – 104 km2 lasów deszczowych.

 

Z Mumbaju można się wybrać na wyspę Elephanta. Świątynie wykute w skałach są naprawdę imponujące. (znajdują się na liście Światowego Dziedzictwa Unseco).

 

W Mumbaju znajduję się jeden z największych slumsów w Azji – Dharavi Slum (przewodnik podaje, że jest to największy slums z Azji). Była tam kręcona część ze scen do Slumdog Millionaire. Jest on położony pomiędzy stacjami Mahim Junction a Dadar. Mieszka tam ponad milion ludzi. Budynki są stłoczone i małe. Wszędzie wisi pranie. Dzieci myją się przed wejściem do domów. Sprawia nad wyraz porządne wrażenie. Jest dużo warsztatów, sklepów (nawet jubilerskich). Jedną z części tego slumsu zajmują sklepy i szwalnie sprzedające wyroby skórzane.