Indie – jak się ubierać

IMG_94673IMG_97003

Niby powszechnie wiadomo, że Indie to konserwatywny kraj, gdzie pozycja kobiety jest inna niż w krajach zachodnich. Jednak patrząc na niektóre turystki, można mieć wątpliwości czy o tym słyszały. Super krótkie szorty i dekolty na wierzchu przyciągają uwagę miejscowych mężczyzn. Zdarzyło mi się widzieć dziewczyny w samych bokserkach i górze od bikini w wiejskiej jadłodajni.
Biali mężczyźni, szczególnie w małych miejscowościach często chodzą w samych krótkich spodenkach, tak też jeżdżą na rowerach czy skuterach.

Nie uważam, że strojem kobiety można tłumaczyć napastliwe zachowania mężczyzn, ale jadąc do takiego kraju jak Indie należy pamiętać, że lokalne kobiety ubierają się konserwatywnie (pomijając młode dziewczyny z dużych miast) i należy uszanować tutejszą tradycję, także dla własnego bezpieczeństwa i komfortu.

Nawet całkowicie okryta biała kobieta przyciąga wiele niechcianej uwagi. Z jednej strony może być to ciekawość, szczególnie w mniejszych miejscowościach, gdzie nie zbyt często widzi się białych. Z drugiej strony może to być także związane z powszechnie obowiązującym stereotypem rozwiązłości białych kobiet.

Niejednokrotnie zdarzyły mi się różne sytuacje z natrętnymi lokalsami. Zagadywanie, proponowanie podwiezienie na motorze, raz nawet jakiś chłopak zapytał czy go pocałuję, nie wspominając o goniącym za mną facecie po ciemnej drodze, po którym to doświadczeniu kupiłam sobie gaz pieprzowy.

Dlatego też zawsze noszę długie luźne spodnie i mam na sobie szal. Dobrym wyjściem jest tez kupienie sobie salwar kameez – zestaw spodni i tuniki – oba elementy luźne. Jest to (oprócz sari) tradycyjny tutejszy strój dla kobiety.

Hampi

IMG_9561

IMG_92771

IMG_9475

Hampi. Małe miasteczko w stanie Karnataka. Niesamowite. Położone wśród skał, pól ryżowych, przecięte rzekami. Spokojne miejsce gdzie można się zrelaksować. Dużo ludzi przyjeżdża tu wspinać się po skałach – jest tu mnóstwo tras wspinaczkowych. Skały wyglądają jakbyś zostały poukładane jedne na drugich i sprawiają nierealne wrażenie – jak dekoracja filmowa.

Hampi znajduje się na liście światowego dziedzictwa kultury.

W Hampi znajdują się piękne świątynie. Kompleks świątyń położonych w Hampi Bazaar z Virupakasha Temple na czele. Została ona wybudowana w1442 roku. Ma prawie 50 m wysokości. W innej części Hampi znajduje się Vittala Temple. Została wybudowana najprawdopodobniej na początku XVI wieku. Nie została nigdy skończona ani poświęcona, ale odznacza się piękną rzeźbą.

W Hampi znajdują się ruiny akweduktu. W okolicach Hampi jest świątynia Humanum (zwana też świątynią małp) położona na wysokim wzgórzu. Świetne miejsce obserwacyjne do wschodów i zachodów słońca.

Blisko Hampi jest sztuczne jezioro. Wprawdzie wszędzie są napisy, że są tam krokodyle, ale dużo ludzi pływa lub moczy się dla ochłody. Głównie są to cudzoziemcy, miejscowi zwykle tylko patrzą, zwłaszcza na kobiety w bikini.

W Hampi, przynajmniej w miejscu gdzie się zatrzymałam można poczuć się wolnym, spać na dworzu (pod moskitierą bo komary strasznie tną), prać i kąpać się w rzece. W nocy oglądać gwiazdy i zasypiać przy dźwiękach żab i cykad.

 

 

 

 

 

 

Goa

IMG_9131

IMG_9122

Goa, malutka, zielona, spokojna (w zależności którą jej część się wybierze).

Jestem w Ashvem, małej wiosce położonej nad samym wybrzeżem w północnej części Goa. Jest tu jak w raju. Piękna, długa i czysta plaża, gaj palmowy i mało ludzi. Oglądam tu piękne zachody słońca, kraby wykopujące sobie norki, ryby i rozgwiazdy, piękne ptaki, a także niesamowite wzory jakie z różnokolorowego piasku układają na plaży fale.

 

Podobno można tu zobaczyć żzółwie składające jaja. Są one objęte na Goa ochroną.

 

Wszechobecne rosyjskie napisy. Nawet plażowi sprzedawcy koralików i sarongów, a także chłopiec serwujący grillowaną kukurydzę mówią (przynajmniej trochę) po rosyjsku. Mój rosyjski teraz ogranicza się już niestety tylko do kilku słów.

 

Niektórzy przyjeżdżają tu na szalone imprezy. Inni, w poszukiwaniu spokoju na rajskich plażach.

 

Nie widzę tu zbyt wielu indyjskich turystów. Prawie sami biali. Indusi nawet na plaży nie rozbierają się do kostiumów kąpielowych. Kobiety spacerują w ubraniach do ziemi. Czasem młode dziewczyny ubrane w spodnie do kolan i T-shirty kąpią się w morzu.

Nie widziałam tu oznaczeń że są to plaże dla naturystów. Natomiast widziałam golasów na plaży, a także facetów w stringach 🙂 Dla Indusów jest to pewnie niezbyt zachęcające, żeby wybrać Goa na kierunek swoich wakacji. Przewodnik podaje, że naturyzm został ostatnio zakazany, jak i głośne imprezy pod gołym niebem.

 

Kiedy byłam w Indiach poprzednim razem, zatrzymałam się w Vagator. Jest to wioska także położona w północnej części Goa. Plaża jest krótka, rozciągnięta pomiędzy klifami. Znajdują się tak ruiny XVII wiecznego portugalskiego fortu.

 

Będąc na Goa warto wybrać się na wodospad Dudhsagar. Jest to drugi co do wielkości wodospad w Indiach. Najlepiej oglądać go w porze deszczowej (jest znacznie więcej wody). W połowie przecina go linia kolejowa. Można więc, albo podjechać tam pociągiem (jakkolwiek są one rzadkie), albo przejść kilkanaście kilometrów po torach przez las deszczowy – co polecam 🙂

 

 

 

 

 

 

 

 

Mumbai cd

IMG_90831

IMG_9030

Mumbai jest moim (jak na razie) ulubionym z wielkich miast w Indiach. Położone nad morzem arabskim, z piękną bramą Indii nad samym brzegiem. Jest bardzo zatłoczone, ale też pełne ogrodów, boisk i parków. Polecam wybranie się do wiszących ogrodów, a z Kamala Nehru Park rozciąga się widok na położona w dole plażę Girguam Chowpatty. Wewnątrz miasta jest położony Nardowy Park Sanjay Ganghi – 104 km2 lasów deszczowych.

 

Z Mumbaju można się wybrać na wyspę Elephanta. Świątynie wykute w skałach są naprawdę imponujące. (znajdują się na liście Światowego Dziedzictwa Unseco).

 

W Mumbaju znajduję się jeden z największych slumsów w Azji – Dharavi Slum (przewodnik podaje, że jest to największy slums z Azji). Była tam kręcona część ze scen do Slumdog Millionaire. Jest on położony pomiędzy stacjami Mahim Junction a Dadar. Mieszka tam ponad milion ludzi. Budynki są stłoczone i małe. Wszędzie wisi pranie. Dzieci myją się przed wejściem do domów. Sprawia nad wyraz porządne wrażenie. Jest dużo warsztatów, sklepów (nawet jubilerskich). Jedną z części tego slumsu zajmują sklepy i szwalnie sprzedające wyroby skórzane.  

Mumbai

marta1

IMG_9011

IMG_9041

 

Mahalaxmi Dhobi ghat

 

marta2

 

IMG_9070

 marta3

Jest ciepło, ale ranki i wieczory są przyjemnie chłodne.

Staram się chować w mniej zaludnionych miejscach. Chyba potrzebuję trochę czasu żeby się przyzwyczaić.

W porównaniu do innych miejsc, w których byłam w Indiach, Mumbai jest kosmopolityczny. Mieszka tu sporo expatów i przyjeżdża dużo indyjskich turystów z klasy średniej i wyższej.

Jest wiele miejsc wartych odwiedzenia. Znajdują się one głównie w południowej części miasta. Podróżowanie pociągiem (który spełnia rolę metra) jest łatwe. W każdym miejskim pociągu są 2 (chyba) wagony dla kobiet. W miarę możliwości wsiadam w te właśnie wagony, żeby unikać gapiących się mężczyzn.

 

W miarę możliwości będę zamieszać tu zdjęcia. Internet w kafejkach jest tani, ale sprzęt stary lub bardzo stary, wifi jest dostępne głównie w kawiarniach w zachodnim stylu, czyli drogich a prepaid internet z sieci komórkowych jest drogi i wolny.

 

 

 

 

Poczatek

Indie, Mumbai. Jestem tu od kilku dni, wysypiam sie, odpoczywam, jem pyszne zarcie (czasem z gazety, a w wersji luksusowej – z faktury), odwiedzam miejsca, ktorych nie zobaczylam kiedy bylam tu poprzednim razem. Mieszkam w Colabie, wybitnie turystycznej dzielnicy Mumbaju. Ale to tu jest najtanszy hostel. Miasto, jak na standardy indyjskie jest drogie. W Colabie jest jeden z najdrozych w Mumbaiu hoteli – Taj Mahal Palace Hotel wiec duze nagromadzenie nadzianych turystow. Tu przyjezdni ubieraja sie jak mieszkancy Indii, a miejscowi turysci po zachodniemu:)