Madurai

IMG_0454IMG_0451IMG_0466

Madurai – miasto w stanie Tamil Nadu. Przewodnik określa je jako duszę Tamil Nadu. Znajduję się tu ważna dla Hindusów Świątynia – Sri Meenakshi. Jest to w zasadzie duży kompleks świątynny. Jest on poświęcony bogini Meenakshi Amman. Jak głosi historia bogini ta urodziła się z trzema piersiami. Trzecia pierś powinna zniknąć kiedy bogini spotka swojego męża, i tak właśnie stało się kiedy spotkała boga Shivę.

Cały kompleks świątynny odznacza się piękną architekturą. Każda w wierz wejściowych jest pięknie ozdobiona figurami bogów i bogiń, demonów i herosów.

Większa część tego kompleksu jest niedostępna dla nie Hindusów.

Przy wejściu na teren kompleksu obowiązują bardzo restrykcyjne zasady i większość rzeczy należy zostawić w depozycie. Nie można też wnosić aparatu fotograficznego, za to zdjęcia telefonem są dozwolone.

W Madurai znajduje się także Tirumalai Nayak Palace. Jest to pozostałość po znacznie większym pałacu który znajdował się w tym miejscu. Jest warty obejrzenia ze względu na ciekawą architekturę.

Teatr Kathakali

 

IMG_0409IMG_0377IMG_0393IMG_0402Teatr Kathakali to tradycyjna keralska sztuka. Aktorzy studiują wiele lat, żeby przygotować się do bycia aktorem w tego rodzaju przedstawieniach. Występują tu tylko mężczyźni. Aktorzy mają zrobiony bardzo ozdobny makijaż którego wykonanie trwa ponad godzinę. Spektakl który widziałam trwał około 1,5 godziny, ale oryginalnie sztuka może trwać nawet 9 godzin. Przed spektaklem było krótkie wprowadzenie, pokazujące jaką mimiką i ruchami wyrażane są poszczególne emocje lub wręcz wyrażenia. Teatr Kathakali przedstawia historie z hinduskiej mitologii. W obejrzanej przeze mnie sztuce był także morał, zło zostało na końcu dotkliwie ukarane.

Kochi (Cochin)

 

IMG_0234IMG_0256IMG_0330Kochi (Cochin) – stolica stanu Kerala. Jest to całkiem przyjemne miasto. Jest położone między morzem i jeziorem, a jezioro dzieli je na kilka części. Poruszanie się pomiędzy poszczególnymi częściami miasta jest możliwe promem lub droga lądowa i mostami.

Kochi ma bardzo długą historię. Wielokrotnie na przestrzeni wieków było poddawane wpływom innych krajów : Portugalii, Holandii i Anglii.

W starej części miasta zwanej Fortem od roli jaką kiedyś pełniło widać wpływ architektury portugalskiej. Znajduje się tu 400 letnia synagoga na terenie zwanym Jew Town – Żydowskie Miasto. Jest to urocza część miasta z mnóstwem wąskich uliczek i małych sklepików. Obok synagogi jest Mattancherry Palace zwany także Holenderskim Pałacem. Można w nim obejrzeć dość dobrze zachowane hinduskie murale a także zdobyć wiedzę na temat historii panujących w Kerali Maharadżów.

W całej Kerali znajduje się bardzo dużo kościołów. W Kochi jest przepiękna Santa Cruz Basilica.

Fort Kochi jest zaskakująco dobrym miejscem na relaks. Znajduje się tu wiele uroczych knajpek i restauracji. Można także wybrać się na spacer brzegiem jeziora i obejrzeć wielkie chińskie sieci rybackie.

W Kochi można się również wybrać na rejs bezsilnikowa łódką po wąskich zacienionych kanałach i także podpatrzeć życie mieszkańców, albo zobaczyć płynącego kanałem węża.

Wieczór można spędzić w miejscowym teatrze oglądając tradycyjną keralska sztukę Kathakali. Są to historie głównie z hinduskiej mitologii opowiedziane poprzez muzykę taniec, pantomimie i dramaturgie aktorów w specjalnych makijażach, których przygotowanie zajmuje co najmniej godzinę.

Backwaters Alappuzha (Alleppey)

 

IMG_0157IMG_0164IMG_0216

Alappuzha (Alleppey) to niewielka miasto w stanie Kerala położone około 70 km od stolicy – Kochi. Jest bardzo zielone i całe poprzecinane kanałami. Backwaters – system 900 km kanałów jest największą atrakcją całej Kerali. Można wykupić sobie bilet na kilkugodzinny rejs łodzią turystyczną poprzez kanały albo wynająć tradycyjną barką ryżową. Jest to dość droga przyjemność jak na tutejsze wydatki, ale naprawdę warto.

House boats – jak te przerobione barki się tu nazywają są to często luksusowe domy na wodzie. Łódź wynajmuje się na całą dobę (lub kilka) razem z załogą obejmującą sternika i kucharza. W cenę wliczone są 3 posiłki.

Rejs po kanałach poza doznaniami estetycznymi w postaci pięknych widoków dostarcza również możliwości zobaczenia jak żyją i pracują miejscowi. Na groblach oddzielających kanał od pól ryżowych albo stawów ciągnie się niska zabudowa domów i małych sklepików. Zycie toczy się nad wodą gdzie mężczyźni łowią ryby albo zajmują się przewozem towarów i pasażerów a kobiety piorą ubrania i zmywają naczynia. Wszędzie wokół domów suszy się pranie. Ludzie kąpią się też w kanałach.

Woda wydaję się być w miarę czysta, natomiast jest bardzo dużo różnego rodzaju roślin wodnych, które czasami wyglądają jak małe wysepki. Dlatego też pływanie w kanałach raczej nie jest bezpieczne, bo można zaplątać się w tych gęstwinach.

Munnar

 

IMG_0100IMG_0112Munnar – niezbyt ładne miasteczko w górach w stanie Kerala. Okolice Munnar to niesamowicie piękne wzgórza z plantacjami herbaty i kardamonu. Idealne miejsce na wielokilometrowe spacery po mało uczęszczanych drogach wiodących przez plantacje.

Ja zatrzymałam się w pięknym miejscu około 20 km od Munnar na plantacji kardamonu. Doskonałe miejsce na relaks i wyciszenie, a także na spacery.

Od ludzi pracujących na plantacji dowiedziałam się, że grasuje tam słoń, ale poza połamanymi gałęziami nic więcej nie wskazywało na jego obecność.

Odwiedziłam piękny ogród w tej samej wiosce i miałam okazję obejrzeć jak rosną popularne tu owoce i rośliny.

Kodaikanal

 

 

IMG_0028IMG_0023Kodaikanal małe, górskie miasteczko w stanie Tamil Nadu. Położone na wysokości 2133 metrów. Położone około 180 km na południowy wschód od Ooty. 2 godziny od załadowania się do autobusy wciąż byliśmy w Ooty odbierając innych podróżnych i jakieś paczki. Na koniec przejechaliśmy koło hostelu w którym się mieszkałam, więc zamiast kisić się w autobusie mogłam się wciąż relaksować w miłym hostelowym ogródku.

 

Kiedy zjechaliśmy na niziny uderzył nas upał. Lunch w przydrożnej restauracji, w której kelner usilnie ignorował białe dziewczyny, zbierając zamówienia od wszystkich innych.

 

Autobus w końcu zjechał w boczną drogę i zaczął wspinać się w górę. Z jednej strony skały, z drugiej przepaść i albo około pół metrowy murek oddzielający drogę albo nic. Przed zakrętami namalowane napisy dla kierowców, żeby trąbić i tym sposobem ostrzegać nadjeżdżających z przeciwka. Niesamowite widoki na pobliskie góry i wzgórza, a także jeziora.

 

Kodaikanal jest świetnym miejsce na trekkingi. Wiele tras wiedzie przez kauczukowe lasy i mija wodospady. Jest tu także jezioro, po którym można pływać wypożyczoną łódką albo rowerem wodnym. Nie najfajniej przy oberwaniu chmury. Nie pierwszy raz Indie pokazują mi co znaczy przemoknąć do suchej nitki.

 

Kodaikanal jest popularne wśród indyjskich turystów, podobno szczególnie tych w podróży poślubnej.

 

Ooty

 

IMG_9884IMG_9905

 

Ooty – małe, górskie miasteczko w stanie Tamil Nadu. Położone na wysokości 2240 metrów. Droga z Mysore do Ooty to tylko 150 km, ale to 5 godzin jazdy autobusem. Zapierające dech w piersiach widoki. Droga przebiega przez rezerwat tygrysów. Ni widziała żadnego, ale miałam szczęście zobaczyć wolno żyjące słonie i sarnę przebiegającą jezdnię Droga pnie się w górę przez plantacje herbaty i lasy. Temperatura wyraźnie spadła i pierwszy od miesiąca gorący prysznic (bucket shower) był miłą odmianą.

 Ooty to doskonałe miejsce na górskie spacery i wędrówki.

 Kilkunastokilometrowa trasa, którą przeszłam ze znajomymi z hostelu wiodła przez plantacje herbaty, wzdłuż pól marchewki, poprzez zagajniki i małe wioski. Widzieliśmy ludzi pracujących przez zbiorze herbaty. Chai w jednej z napotkanych wiosek – jeden z lepszych jakie piłam do tej pory.

 Z Ooty wiedzie malownicza trasa miniaturowego pociągu. Miniaturowy pociąg znalazł się na Liście Światowego Dziedzictwa Unesco w 2005 roku. Trasa wiedzie z Ooty do Mettupalayam i podróż trwa około 4 godziny.

Ooty to doskonałe miejsce na górskie spacery i wędrówki.

Mysore

IMG_97271

IMG_9766

 

Mysore – miła odmiana po Bangalore. Trzecie co do wielkości miasto w stanie Karnataka. Z niewiadomego powodu wydawało mi się, że będzie to małe miasteczko.

Najważniejszą turystyczną atrakcją jest piękny Mysore Palace. Jest to nowy pałac, którego budowa pałacu została ukończona w 1912 roku. Stary pałac spalił się w 1987 roku. Jest to była rezydencja maharadżów Wodeyar. Kierowca rikszy mówił, że nadał jest przez nich używany z okazji różnych uroczystości, ale nie sprawdziłam tej informacji.

W weekendy i święta przez godzinę wieczorem pałac jest podświetlony przez sto tysięcy żarówek. Zwiedzający są wpuszczani za darmo na teren pałacowych ogrodów. Gra orkiestra. Jest cudnie.

Wzgórze Chamundi góruje nad miastem. Ma 1062 metrów Piękne widoki można podziwiać z autobusu, który jedzie na szczyt. Wzgórze jest zabudowane i częściowo otoczony płotem i nie udało mi się znaleźć żadnego punktu widokowego. Na szczycie wzgórza znajduje się Sri Chamundeswari Temple. Jest to chyba bardzo ważna świątynia dla Hindusów. Trzeba kupić bilet żeby wejść do środka a w środku nie dać się zepchną na bok przez pielgrzymów.

Ze wzgórza można zejść na piechotę drogą ponad 1000 stopni, która używają pielgrzymi, żeby odwiedzić świątynię.

W Mysore znajduje się mnóstwo sklepów z materiałami i sari. Jest także duży warzywno – owocowy i kwiatowy bazar. Miasto znane jest również ze sprzedaży przypraw.

 

Bangalore lub Bengaluru

IMG_96392

IMG_96671

Bangalore lub Bengaluru (jak od 2006 roku brzmi oficjalna nazwa miasta) jest stolica stanu Karnataka.

Pierwsze wrażenie: głośne, brudne i śmierdzące (ale to może być wpływ ostatnich dni spędzonych na wsi) a miejscami zaskakująco ładne miasto.

Koleżanka (która nie była w USA) twierdziła, że Bangalore wygląda jak New York. Ja też nie byłam, ale zupełnie mi to nie wygląda na NY. Chyba, że jakieś części miasta, których nie widziałam.

Nie ma do zaoferowania zbyt wielu turystycznych atrakcji. To co mi się tu podoba, to że jest sporo parków.

Lalbagh Botanical Gardens jest dobrze utrzymany, podzielony na różne sekcje. Można oglądać różne gatunki drzew, w tym baobab, który widziałam po raz pierwszy.
Jest też piniowe drzewo zasadzone przez królową Elżbietę II podczas jej pobytu w roku 1961.

Cubbon Park rozciągający się na 120 hektarach jest połóżony w biznesowej części miasta. W parku znajduje się biblioteka, na obrzeżach także sąd i budynek parlamentu.

Bengaluru Palace jest warty obejżenia. Jest to dawna rezydencja lokalnych maharadżdżów. Pięknię utrzymany, otoczony ogrodzami, stosunkowo niedawno był jeszcze użytkowany przez właścicieli. Jest w nim sporo pamiątkowych zdjęć ukazujących członków rodziny i różne uroczystości odbywające się w pałacu.

Tipu Sultan’s Palace jest znacznie mniejszy i położony w ruchliwej części miasta. Ma także mały frontowy ogród.

Jama Masjid jest to piękny, biały meczet. Jest piękny z zewnątrz, w srodku jak większość meczetów – nic specjalnego. Co mnie zaskoczyło, nie ma części dla kobiet, a przynajjmniej taką informację uzyskałam.

Ja zatrzymałam się w części miasta niedaleko głównego dworca autobusowego. Jest to bazar tekstylny. Jest dużo szwalni i sklepów z maszynami do szycia. Ciągle się tu gubię.