Singapore 2

IMG_4436gggIMG_4358fffIMG_4943 IMG_4042IMG_4049IMG_4050IMG_4039cccIMG_4338IMG_4051IMG_4994gggIMG_4302cccIMG_4473

Cd atrakcji Singapuru

Sea Aquarium – Morskie Akwarium znajdujące się na wyspie Sentosa. Naprawdę niesamowite. Widziałam mnóstwo gatunków ryb i innych żyjątek morskich. W pięknych kolorach i kształtach. Usiadłam przez gigantycznym akwarium z wieloma gatunkami ryb, także tych dużych (jak wielkie płaszczki, czy ryba – młot) i nie mogłam się napatrzeć.

Buterfly Park – Park Motyli. Jest na wyspie Sentosa. Pod siatkową kopuła w niewielkim ogrodzie można obserwować dużo gatunków motyli. Jest też budka z kokonami, z których dopiero wylęgną się motyle. Młode, przez pierwszych kilka dni nie fruwają zbyt dobrze i jeśli się cierpliwie poczeka to mogą usiąść na wyciągniętej dłoni 🙂

Little India ma niewiele wspólnego z Indiami. Jest tam wiele osób pochodzenia indyjskiego, sklepy z indyjskimi produktami, ale jest czysto i bardzo zachodnio. Facet ze sklepu (o zdecydowanie indyjskim wyglądzie) twierdził, że pasta do zębów Himalaya jest produkowana w Indonezji??? A to jest bardzo znana indyjska marka.

Chinatown, pewnie z Chinami też ma niewiele wspólnego. Dobre miejsce, żeby zobaczyć chińskie świątynie, obejrzeć lampiony na ulicy i iść na obiad.

Henderson Waves Bridge – Most w kształcie fali. Most ma długość 274 metry. Jego konstrukcja jest stalowa, wypełnione specjalnym, bardzo twardym drewnem balau, które rośnie tylko w południowo wschodniej Azji. Jest to najwyżej położony most pieszy w Singapurze. Przebiega nad dość malowniczą drogą i łączy 2 parki. A te i inne parki oraz most tworzą długi i ciekawy szlak wiodący w stronę wybrzeża.

Labrador Park położony jest na wzgórzu nad morzem. Są tam ruiny fortu wybudowanego przez Brytyjczyków w XIX wieku. Wiele leśnych ścieżek do eksplorowania.

Chinese and Japanese Gardens – Ogrody: Chiński i Japoński. Położone obok siebie. Bardzo zadbane. Wieże widokowe, kwiaty, jeziorka i dużo ptaków i jaszczurek do obserwacji.

Gardens by the Bay i Sky Walk – Ogrody nad zatoką i spacer po moście zawieszonym pomiędzy ”super trees” – super drzewami. Są to piękne ogrody, połączone z jeziorkiem. Są tam też „super drzewa” – drzewa wykonane z metalu i pokryte różnego rodzaju powojami. Są one pięknie podświetlone po zachodzie słońca. Na terenie ogrodów znajdują się Cloud Forest (Las w Chmurach???) i Flower Dome (kopuła z kwiatami). Cloud Forest (też znajduje się pod kopułą) to sztucznie stworzona góra z 35 metrowym wodospadem i roślinnością oraz mikroklimatem jakie panują w tropikach na wysokości do 2000mnpm. Flower Dome to małe, cudne ogrody zaprojektowane na wzór tych z wielu miejsc na świecie z klimatu umiarkowanego i suchego. Jest tu też imponująca kolekcja roślin z pustynnych rejonów świata.

Light and Music Show. Wyświetlany każdego wieczoru 2 lub 3 razy. Jest to pokaz fontann z rzeki oraz historia wyświetlana na kurtynach wodnych przy akompaniamencie muzyki.

Pomimo tego, że Singapur jest drogi, to można tam bardzo tanio zjeść. Bardzo popularne są food courts – miejsca z wieloma budkami sprzedającymi swoje specjały.

F1 w Singapurze. Od kilku lat we wrześniu na ulicach Singapuru odbywają się wyścigi Formuły Jeden. Montowane były już kraty oddzielające te ulice od chodników i poboczy gdzie będą gromadzić się kibice.

 

Dzień niepodległości – ten oficjalny:) Wszystko było bardzo podobnie, jak w czasie próby 2 tygodnie wcześnie, tylko na pełnych obrotach. Było także znacznie więcej ludzi. Udało mi się znaleźć dość dobre miejsce do robienia zdjęć, ale w czasie próby generalnej udało mi się zobaczyć znacznie więcej. To co mi się bardzo podobało, to nastrój. Radość i duma z kraju, którym ma tylko 50 lat historii. Żadnych przepychanek, łobuzów i palenia wozów transmisyjnych. A na pewno nie każdemu żyje się tam jak w bajce. Singapur ma swoje problemy, jak każdy kraj na świecie.

 

 

Singapore 1

IMG_5111cccIMG_4099cccIMG_5137cccIMG_4720cccIMG_4080cccIMG_4634IMG_5145IMG_4144IMG_4145ccc
IMG_4066
IMG_4025
IMG_4128IMG_4123IMG_4899

Singapur to malutkie miasto – państwo w Azji południowo wschodniej, na południowym krańcu półwyspu Malajskiego. Należy do niego także 54 wysp. Nazwa pochodzi od dwóch słów w sanskrycie: singa – lew i pura – miasto. Czasem zwane jest też Miastem Lwa. Symbolem Singapuru jest Merlion – głowa lwa z ciałem i ogonem ryby. Powierzchnia Singapuru to tylko 715 km2. Liczba ludności to niecałe 5,5 milionów.

Singapur znacznie przekroczył moje oczekiwania i mój pobyt tu bardzo się przedłużył:)

Oprócz tego że to bardzo nowoczesne, bezpieczne i superczyste miasto ze świetnym transportem publicznym, to także miejsce z dużą ilością ogrodów, w których można oglądać piękne drzewa i kwiaty i obserwować dzikie zwierzęta, ryby i ptaki.

Pierwszego dnia wybrałam się na spacer po mieście. Część ulic była zablokowana i nagle zobaczyłam czołgi na ulicy. Jeden z żołnierzy stojących wokół powiedział, że to dzień niepodległości. Oglądałam piękny air show, wojskowe jednostki wodne na rzece, a potem paradę pojazdów wojskowych. Na zakończenie sztuczne ognie z dachów wieżowców. Byłam mile zaskoczona, że choć było dużo ludzi, to nie było tłumów. Byłam bardzo zadowolona, że trafiłam na te uroczystości. Dopiero kilka dni później ktoś powiedział, że to była próba przed dniem niepodległości, który wypada 9 sierpnia 🙂 Ostatecznie zdecydowałam się zostać do oficjalnych obchodów 🙂

Atrakcji w Singapurze jest wiele. Ogród botaniczny należy do jednych z nich. Jest piękny i duży. Ma różne sekcje. A do moich ulubionych należy fragrance garden – ogród zapachów. W środku ogrodu botanicznego znajduje się ogród z orchideami. Wejście jest płatne, ale warte tego. Podobno jest to największy Orchid Garden na świecie. Do obejrzenia znane i nieznane okazy w całej palecie kolorów. Kiedy zaczęło padać schowałam się w altanie razem z klasą z początkowych lat podstawówki, która miała lekcję przyrody w parku. Nauczycielka, żeby zwrócić ich uwagę co jakiś czas powtarzała ”eyes on me” – oczy na mnie, a dzieci odpowiadały „eyes on you” – oczy na Ciebie 🙂

Singapore Flyer to widokowe koło takie jak London Eye. Świetny sposób, żeby zobaczyć panoramę miasta.

Warto wybrać się na rejs łodzią po rzece. Ja wybrałam wieczór i podziwiałam pięknie podświetlone budynki.

Kupiłam bilet na Duck Tour. Na mojej liście „to do” przed wyjazdem z Dublina było Viking Tour – przejazd amfibią po mieście i pływanie po rzece. Z niewiadomych mi powodów niezrealizowane 🙂 Dlatego jak zobaczyłam amfibie w Singapurze wiedziałam, że muszę 🙂 Oprócz grupy dzieci z podstawówki z nauczycielkami byłam jedyną osobą spoza 🙂 Dzieci wyglądały na znudzone i przewodnik pouczał je żeby nie spały i uważały co mówi, bo ich rodzice zapłacili za bilety. Ja sama zapłaciłam za swój, więc uważałam 🙂 Dowiedziałam się, że w najwyższym hotelu w Singapurze odbywają się wyścigi po schodach. Rekordzista wbiega na 73 piętro w około 8 minut. Budynki teatru mają kształt duriana, ulubionego owocu południowo wschodniej Azji.

Taras widokowy na Marina Bay Sands (luksusowy, 55 piętrowy hotel, o bryle składającej się z 3 modułów z łodzią na dachu). Wejście jest płatne, ale można to ominąć idąc do baru na ostatnim piętrze. Bar jest wprawdzie powyżej tarasu widokowego i barierki tarasu zawsze wchodzą w zdjęcia. Wybrałam się tam z koleżanką z hostelu. Poznałyśmy przemiła parę z Australii, która zaprosiła nas na drinka a mi zaoferowali nocleg a Australii 🙂

Tree Top Walk – most zawieszony na wysokości koron drzew. Żeby do niego dojść idzie się szlakiem przez dżunglę. Jest tam kilka interesujących tras, łącznie z wieżą widokową. P przejściu przez most ścieżka wiedzie, drewnianą kładką przez dżunglę. Miałam to szczęście, że nikogo nie było wokół, było bardzo cicho i udało mi się wypatrzeć kilka zwierząt i ptaków, a także kobrę.

Jurong Birds Park – Park Ptaków Jurong. Bardzo mi się tam podobało. Mam jednak zastrzeżenia, bo wiele gatunków ptaków było w wolierach. Jest to pewnie pójście na łatwiznę, bo w naturze trzeba by się sporo natrudzić, żeby zobaczyć te wszystkie gatunki ptaków. I mimo że woliery nie były małe, to ptaki w rodzaju orłów czy sokołów raczej nie mają szans na loty.

 

Kuta na pożegnanie

 IMG_3996vvvIMG_3989IMG_3990vvvIMG_3991IMG_3995vvIMG_3987IMG_3997

Jak na ironię Kuta na sam koniec. Miały być wyspy Komodo, ale ze względu na odległość a szczególnie powrót odpadły. A Lombok odpadł przez dość nędzny transport publiczny. W Kucie najpierw przeszukiwania stron i bieganie żeby kupić bilet dla mojej siostry. Strony linii lotniczych pokazywały że wszystkie bilety są już sprzedane, a musiała się dostać do Jakarty, żeby złapać lot powrotny. W końcu udało się przez biuro podróży. Potem ostatnie zakupy – nawet ja się na coś załapałam 🙂

I relaks w towarzystwie dobrych książek.

A ostatniego dnia każda z nas pojechała w swoją stronę.

 

Gili Trawangan

IMG_3887vvvIMG_3900vvvIMG_3945vvvIMG_3946vvvIMG_3955vvv IMG_3895
IMG_3974
IMG_3969
IMG_3864IMG_3956IMG_3863
IMG_3937IMG_3919IMG_3869

Mały archipelag wysp Gili to 3 położone obok siebie wyspy: Air, Meno i Trawangan. Są to małe rajskie wysepki, gdzie nie ma transportu motorowo – samochodowego. Można wypożyczyć rower lub przemieszać się lokalnym transportem – konną dwukółką.

Gili T jak ją w skrócie nazywają to największa, a zarazem najgłośniejsza z trzech wysp. My zatrzymałyśmy się dość daleko od plaży i to wyeliminowało hałasy z dyskotek:)

Wschodnia część wyspy jest znacznie bardzie zurbanizowana niż zachodnia, gdzie można znaleźć puste plaże. Wyspę można objechać rowerem w około godzinę.

Rejon archipelagu Gili to świetne miejsce na snorkeling. W morzu jest mnóstwo pięknych ryb, żółwi oraz rafa koralowa 🙂

W bonusie piękne zachody słońca i widoczny w oddali wulkan na Bali.

 

Ważne świątynie na Bali

IMG_3695

IMG_3705

IMG_3663ccc

IMG_3676ccc
IMG_3679IMG_3670cccIMG_3803cccIMG_3822ccc
Na Bali jest wiele świątyń. Z tych najważniejszych i najbardziej znanych odwiedziłyśmy trzy.

Tanah Lot jest położona na zachodnim wybrzeżu wyspy. Jest to jedna z siedmiu morskich świątyń na Bali. Jej nazwa znaczy ląd w morzu. Została wybudowana w XVI wieku na nadbrzeżnej skale ku czci boga morza.

Pura Taman Ayun – garden temple in the water (świątynia w ogrodzie na wodzie). Została wybudowana w 1634 roku przez króla z dynastii Mengwi. Jest to jedna ze świątyń, która chroni Bali przed złymi duchami. Jest oddzielona od ogrodu fosą. Niektóre części świątyni są otwarte tylko w ważne święta.

Uluwatu Temple jest położona na klifie, około 70 metrów nad poziomem morza, otoczona przez zielone tereny pełne małp. Od wejścia wiedzie ścieżka nad brzegiem klifu, i jest wiele miejsc skąd można podziwiać świątynię a także jest piękne położenie.

 

Sanur, Bali

 

IMG_3848cccIMG_3850IMG_3852IMG_3847cccIMG_3842cccIMG_3843vvvIMG_3854cccIMG_3844cccIMG_3849cccIMG_3846IMG_3845ccc

Sanur to nadmorska miejscowość na północnym wybrzeżu Bali. W przewodniku opisane były jej piękne plaże. Kiedy przyjechałyśmy, był właśnie odpływ i plaże w ogóle się do kategorii pięknych nie zaliczały. Miasteczko jest ładne. Warto wybrać się na spacer bocznymi uliczkami i podziwiać miejscową architekturę.

W trakcie naszego pobytu tam obchodzone było święto Galungan. Najbardziej widocznym znakiem, że zbliża się to święto są wysokie bambusowe, pięknie ozdobione tyczki przed wejściem do domów. Według hinduskich balijskich wierzeń tego dnia na Ziemię schodzą bogowie a także przodkowie. Tego dnia każdy jest odświętnie ubrany i składa się znacznie więcej niż na co dzień darów dla bogów.

 

Bingin, Bali

IMG_3754cccIMG_3737cccIMG_3755cccIMG_3765cccIMG_3731IMG_3775cccIMG_3770cccIMG_3768ccc

Bingin to malutka miejscowość położona w południowo – zachodniej części Bali. W zasadzie to nawet nie miejscowość, po prostu plaża. W tej okolicy jest sporo guest houseów i hoteli i piękna plaża. Hotele znajdują się na wysokim wzgórzu, więc na plaże wiodą niezliczone schody, niektóre przechodzące przez podwórka domów i restauracji. Plaża jest dość pustawa, malownicza, z porozrzucanymi głazami. Dużo osób przyjeżdża tu na surfing.

 

Kuta, Bali

 

IMG_3730cccIMG_3714IMG_3718IMG_3725cccIMG_3707cccIMG_3723IMG_3726

Kuta to turystyczne getto. Idąc ulicą w Ubud przypadkiem usłyszałyśmy jak ktoś mówił – everything is better then fucking Kuta (wszytko jest lepsze niż pieprzona Kuta). Cóż, w pewnym sensie tak. Położona nad brzegiem morza, napakowana turystami, także tym typem, który w gaciach lub bikini łazi po ulicach miasta. Wieczorami dudniąca muzyką z usytuowanych przy głównej ulicy barach.

Plaża nawet w ułamku nie była tak zatłoczona jak się spodziewałam, co było miłym zaskoczeniem. Widoczny z daleka luksusowy hotel na plaży, z bliska okazał się być centrum handlowym 🙂

W Kucie jest pomnik poświęcony ofiarom zamachów terrorystycznych z lat 2002 i 2005. W 2002 roku zginęła tu polska dziennikarka Beata Pawlak.

 

Ubud, Bali

 

IMG_3557cccIMG_3624IMG_3508IMG_3525cccIMG_3517cccIMG_3504cccIMG_3540IMG_3600

Ubud to śliczne, otoczone polami ryżowymi miasteczko położone w centralno – północnej części Bali. Miejscowa architektura zachwyca. Domy są budowane tradycyjnie w formie kompleksów budynków, w których mieszkają wielopokoleniowe rodziny.

Jest to bardzo turystyczne miejsce, ale nawet to nie psuje uroku tego miejsca.

Z miasta można pieszo wybrać się na spacer wśród pól ryżowych i obserwować proces sadzenia lub zbioru yżu.

Z miejsc wartych do odwiedzenia polecam Monkey Forest Sanktuary (Sanktuarium Małp). Jest to park ze świątyniami w środku, gdzie żyje na wolności ponad 600 makaków. Przed wejściem są informacje, żeby pochować okulary i pilnować aparatów, bo małpy lubią coś podwędzić 🙂

Niektóre dla zabawy lub z ciekawości obmacują torby i wspinają się na ramiona odwiedzających w nadziei na smakołyki. W środku można kupić banany dla małp. Pracownicy opiekujący się nimi karmią je również kukurydzą i słodkimi ziemniakami.

Dla mnie najfajniejsze było włóczenie się po mieście i podziwianie pięknej architektury, świątyń i pięknych, ozdobnych drzwi.

W Ubud jest mnóstwo miejsc oferujących masaże. Warto skorzystać, bo ceny są dużo niższe niż w Europie.

Byłam też na fish spa. Pierwsze wrażenie nienajfajniejsze. Jest w tym coś obrzydliwego 🙂 Później zastanawiałam się też czy jest to moralnie ok, żeby te rybki to tego wykorzystywać. Raczej więcej się takiemu zabiegowi nie poddam.

Na Bali główną religią jest Hinduizm. Jest on wizualnie jednak zupełnie inny niż indyjski.

Świątynie są bardzo pięknie zdobione. Do większości z nich wstęp mają tylko wierni.

P.S. Owoce na pierwszym zdjęciu to snake fruit.

 

 

Wulkany Bromo i Ijen

 

IMG_3395IMG_3377IMG_3467

IMG_3417ccc

IMG_3466IMG_3489IMG_3447

Na wschód od Yogyakarty, a właściwie na wschodnim krańcu Javy są 2 odwiedzone przez nas wulkany. Bromo – 2329 mnpm ostatnio aktywny w 2011 roku. Schody wiodą do samego krateru – można zajrzeć co środka. Z wnętrza unosi się biała para. Wulkan położony jest na Sea Sand – Piaskowym Morzu i otoczony licznymi wzgórzami i górami.

Miałyśmy przyjemność oglądać go przy wschodzie słońca ze szczytu góry Penanjakan położonego na wysokości 2770 mnpm.

Wulkan Ijen ma wysokość 2440 mnpm. Można dojść do szczytu krateru i podziwiać piękne siarkowe jezioro wewnątrz. Z tego wulkanu wydobywa się siarkę. Górnicy noszą ją w koszach zamocowanych na obu krańcach kija który zakładają na ramiona. Jest to bardzo niebezpieczna praca. Z powodu wdychania oparów siarkowodoru ich średnia długość życia to około 40 lat. Jest to również bardzo źle opłacana praca. Zejście do jeziora w głębi krateru jest zabronione dla osób tam nie zatrudnionych, jakkolwiek górnicy za dość wygórowaną kwotę sprowadzają tam turystów. Wewnątrz krateru można w nocy oglądać blue fire – spalający się na niebiesko wyziew siarki. Jest to jedno z dwóch miejsc na ziemi gdzie można oglądać to zjawisko, drugim jest Islandia.