Cho Hi Minh City (Saigon), Viet Nam

fNcf0XKTaLaV8x8fZX

rATDvEYtndbQ9txpGX
j4SECNEOW7rwhRnthX
ocpOTs6cazJViPHdiX
Y0Z7XdL26QqrKPm4xX
3Z1aGHCSmr4wX8gfQX

Im3AGcwL0jvhXfbFEX

9V9NC7snWaWyeutWxX

PzBA4lUaIeAs80etsX

7dw74tDvbEWemaVppX

oi4zc3fYiYssK5C5kX

o2Rbv5I07w4ABFxTfX

93JPIEAGFGIuM51bXX

ZJnbsxq0S9cVo2iK0X

VJWJyiTzyOolG65EQX

SFOxtDda7EJVdxeq4X

XTlapmFUtaBvVOVJ7X

rNKdag6evQ7OAXMSmX

LqGZ1NxqFtgYa72ZbX

Tym razem wybieram się na lotnisko odpowiednio wcześniej i nie muszę biec z obłędem w oczach. Gdy rano wychodzę z hostelu to jest tak zimno, że leci mi para z ust. Na lotnisku mam sporo czasu żeby poczytać książkę:) Mam miejsce przy oknie. Ze zgrozą widzę, że kobieta z dzieckiem siada koło mnie. Usadawia małego chłopca pomiędzy nami. A przede mną na 2 siedzeniach siedzą 2 małe dziewczynki. Matka zapięła pas chłopcu, ale przez dość długi czas nie ruszamy z miejsca, jest kolejka do startu. Jak samolot zaczyna kołować, ona rozpina dziecku pas i bierze na kolana. A chłopiec był na tyle duży, że miał swoje miejsce. A potem zaczęło się. Kopanie fotela przed nim (na szczęście tam siedziała jedna z dziewczynek, która sama wyczyniała różne głupoty. Wrzeszczenie, na szczęście nie zbyt głośno. Powtarzanie po dziesięć razy tego samego. Jak mnie pierwszy raz kopnął to ostro zareagowałam i potem matka go raczej pilnowała. Potem ułożyła go do snu. Ja próbowałam spać. Jak on się rozpychał i mnie kopał to od razu się wybudzałam. Ciekawe jak rodzice to znoszą, ciągłe dotykanie, kopanie, szarpanie za rękę, nogę, ubranie, powtarzanie mama, mama, bez końca (albo czegoś innego). Na szczęście dziadkowie siedzący z tyłu wzięli go na większą część lotu. Matka dawała mu jakieś mleczne napoje w kartonikach do picia, a on co chwile puszczał bąki:( Niektóre dzieci normalnie się zachowują. I nawet jak chwilę płaczą to mi to jakoś bardzo nie przeszkadza. Zdarzą się, że mnie też bolą uszy przy lądowaniu, więc rozumiem (choć wtedy nie drę się i nie płaczę). W samolotach powinna być strefa dla osób podróżujących z dziećmi. We własnym natężeniu hałasu, dotyku, kopniaków i zapachów. Przy lądowaniu też nie był przypięty pasem, stał obok babci. A dwie dziewczynki przede mną, siedziały na jednym fotelu, też nie przypięte i z uciechą podnosiły i opuszczały zasłonę okna.

Na lotnisku w Cho Hi Minh City wizę dostaję po kilku minutach. Kiedy patrzę na swoje oblicze w lotniskowej łazience to stwierdzam, że potrzebuję prysznic, krem na twarz i sen – co najmniej tyle, zestaw minimum. Mimo to chłopak sprzedający bilety w autobusie mówi, że jestem bardzo ładna:)

No, to jest rzeczywiście Sajgon, jak się popatrzy na ruch uliczny:)

Prawie robi się ciemno jak docieram do hostelu. Na obiad jem pizzę, która chodziła za mną od tygodni:)

W dorm jest 6 3- piętrowych łóżek, czyli miejsce dla 18 osób. Ledwo jest gdzie plecak postawić 🙂

Pierwszego dnia odwiedzam najbliższą okolicę. W Sajgonie, ogólnie, nie ma aż tyle do zobaczenia. Wykupiłam 3 noclegi, żeby znów zaaklimatyzować się do tropików zanim ruszę w dalszą drogę.

Nad głową kłębowisko kabli, znów noszę japonki, piję wodę kokosową a we włosach mam cudnie pachnące kwiaty z mojego ulubionego drzewa – Welcome to my favourite part of Asia.

Idę do Independence Palace. Trafiam na przerwę w środku dnia o czym informuje mnie stojący obok facet i mówi welcome to my home:) Pałac jest duży, architektonicznie niezbyt piękny, ale symboliczny. Z frontu można odczytać kilka chińskich znaków, jeśli ktoś zna chiński i wie gdzie szukać 🙂 Umeblowanie jak z PRL 🙂 Gdzieniegdzie meblościanki.

Muzeum wojny robi na mnie duże wrażenie. Niezbyt często w czasie tej podróży chodzę do muzeów. W czasie wojny po użyciu przez Amerykanów bomb chemicznych i gazów bojowych bardzo dużo osób zostało poparzonych. Przez lata po wojnie, aż do tej pory rodzą się straszliwie zdeformowane dzieci. Na ścianach jest wiele, zapadających w pamięć zdjęć.

W Sajgonie oglądam Star Wars i podoba mi się bardziej niż się spodziewałam.

Wietnam (Socjalistyczna Republika Wietnamu) to państwo w południowo wschodniej Azji na półwyspie Indochińskim. Stolicą jest Hanoi. Rozmiarowo Wietnam jest niewiele większy od Polski a populacja to 91 milionów osób.

Cho Hi Minh (dawniej Sajgon) położone jest na południu Wietnamu. Jest to najludniejsze miasto w Wietnamie.

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s