Beijing

IMG_2323ddd1IMG_22641IMG_2295IMG_22371IMG_2159sssIMG_2194IMG_2238IMG_2366IMG_2343dddIMG_2258ddd1IMG_2302IMG_22821IMG_21911IMG_2386dddIMG_2188dddIMG_2261IMG_2296IMG_2340IMG_2319IMG_2245

To poczucie zagubienia to chyba lekki szok po 2 miesiącach spędzonych w krajach anglojęzycznych. Teraz znacznie lepiej się tu odnajduję 🙂

Rano spotykam się z poznanym wcześniej Amerykaninem i razem jedziemy obejrzeć świątynię Nieba. Jest otoczona parkiem. Jakiś chór śpiewa. Stoję zasłuchana i tęsknię za swoim chórem, który został w Dublinie. Świątynia jest ładna, nie można wejść do środka. Kręcimy się chwilę po parku, zaglądamy na kilka wystaw. Metrem jedziemy do Pałacu Letniego. Na którejś z kolei przesiadce gubimy się i już więcej nie spotykamy. Teren Pałacu jest ogromny. Widoczność bardzo słaba, to chyba mgła połączona ze smogiem. Wdrapuję się na sam szczyt wzgórza. Później łódką płynę do innej części kompleksu. Miła pani daje mi mandarynkę. Wypróbowuje na niej wszystko co umiem powiedzieć po chińsku.

Wzdłuż głównych ulic Pekinu ciągną się wszelkie luksusowe sklepy odzieżowe, kosmetyczne, samochodowe – cokolwiek kto sobie wymarzy. Z ciekawości zaglądam do jednej ze znanych sieciówek i okazuje się, że ceny są sporo wyższe niż w Europie.

W sklepie z tanimi ubraniami sprzedawczyni stojąc na środku obcina sobie paznokcie.

Już dawno nie wiedziałam tylu rozdartych bachorów co w Chinach. Ich rodzicami często są ludzie którzy nie mają rodzeństwa (dzięki polityce jednego dziecka). Nad tymi rozpuszczonymi gnojkami skaczą więc rodzice i dwa komplety dziadków.

Gdy w hostelu rowerzysta z Francji rozwiesza swoje ubrania (chyba tylko do wywietrzenia) a Chińczykowi wydaje się, że palenie w toalecie (która jest w naszym pokoju) jest ok, to żałuję, że nie mam maski gazowej.

Następnego dnia znów spotykam się z koleżanką. Tym razem dokładnie wiem gdzie i się nie spóźniam ani nie błądzę. Idziemy do restauracji z hot pot. Dostajemy fartuchy, mi dają coś do związania włosów, dokładnie nakrywają nasze kurtki i torby. I możemy zacząć gotować 🙂

Na środku stołu lądują dwa rodzaje zup i w nich gotujemy różne warzywa i makarony. Bardzo dobre. Potem jadę na dworze i kupuję bilet do Xi’an. Ostatniego dnia w Pekinie, jeszcze w łóżku, czytam wiadomości i nie mogę uwierzyć. Chłopak z Francji płacze. Czy to się kiedyś skończy? Paryż to było pierwsze miejsce gdzie pojechałam sama.

Idę na spacer wokół jeziora, które jest blisko mojego hostelu. Wokół mnóstwo hutongów. Jest sobota i sporo osób spaceruje. Bardzo przyjemne miejsce.

Po południu zbieram manele i jadę na dworzec. Przy wejściu na dworzec sprawdzają bilety i skanują bagaże. Potem trzeba iść do właściwej poczekalni i dopiero jak na wyświetlaczu pojawia się mój pociąg, znów ktoś sprawdza mi bilet i mogę zejść na peron. Na teren dworca wpuszczani są tylko podróżni – bez biletu się nie wejdzie. Perony są pusty. Dopiero kiedy nadjeżdża pociąg to można zejść na peron po raz kolejny pokazując bilet.

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s