Dalhousie/Adam’s Peak

 

IMG_1697IMG_1691IMG_1676IMG_1708IMG_1726IMG_1720Dalhousie jest to mała wioska górska. Nie ma tam nic ciekawego poza początkiem trasy na Adam’s Peak. Jest to święta góra Buddystów i większość odwiedzających to pielgrzymi. W świątyni na szczycie góry jest włos i odcisk stopy Buddy. Planując zdobycie szczytu lepiej unikać dni poja, okolic Nowego Roku i innych świąt.

Wędrówkę na szczyt najlepiej zacząć około 2 w nocy. Wtedy wschód słońca będzie można oglądac ze świątyni położonej na szczycie góry. Droga wiedzie głównie po schodach. Po drodze jest sporo sklepów i małych jadłodajni. Większość z nich otwartych jest także w nocy. Należy liczyć że trasa na szczyt zajmie pomiędzy 2,5 do 4 godzin. Niestety kiedy wchodziłam, przed szczytem utknęłam w dużej kolejce i ostatecznie wschód słońca oglądałam ze schodów prowadzących do świątyni. Ścisk był wielki. Szczyt może pomieścić ograniczoną liczbę ludzi. Dużo wiernych przychodzi tam by wziąć udział w modlitwie o wschodzie słońca.

Z góry widać cała panoramę okolicy. Góra rzuca cień na otaczającą ją okolicę i wraz z przesuwającym się po widnokręgu słońcem ten cień się przesuwa. Kiedy ja tam byłam cień góry widoczny był na chmurach które były poniżej szczytu. Piękny widok.

Legenda głosi, że biblijny Adam kiedy po raz pierwszy postawił stopę na ziemi było to właśnie na tej górze – stąd nazwa. To samo dotyczy większości hinduskich bogów.

Ella

IMG_1611IMG_1462IMG_1478IMG_1494IMG_1612IMG_1519IMG_1504IMG_1461IMG_1559IMG_1546IMG_1598

Ella to mała wioska w górskim stanie Hill Country na Sri Lance Z Kandy można tu dojechać pociągiem i choć odległość nie jest wielka to pociąg wlecze się tam około 7 godzin, zatrzymując się na każdej stacji po drodze. Dobrze jest zarezerwować miejsce siedzące, bo inaczej może być to 7 stojących w ścisku godzin. Z braku wolnych miejsc siedzących często widać 3-4 osoby siedzące na podwójnym siedzeniu. Z okien pociągu rozciąga się zachwycająca panorama. Jest tu kilka tras hikingowych wiodących z wioski. Na Little Adam’s Peak wiedzie trasa przez plantacje herbaty, a ze szczytu rozciąga się piękny widok na otaczające zielone, miękko wyglądające wzgórza.

Jest tu dziewięcio przęsłowy most kolejowy na który można dojść po torach i podziwiać panoramę okolicy.

Ella’s Rock to oprócz little Adam’s Peak największa atrakcja okolicy. Z wioski idzie się najpierw 1,5 km po torach kolejowych. Uwaga na kobry wygrzewające się wokół torów. Później trzeba skręcić do wioski i albo próbować dojść na szczyt samemu, albo zapłacić komuś z miejscowych za doprowadzenie. Trasa wiedzie przez las i łatwo się zgubić. Po drodze nie ma żadnych kierunkowskazów. Z góry rozciąga się niesamowity widok na okolicę.

W odległości 5 km od Ella jest wodospad Rawana. Warto się tam wybrać jeśli wystarczy czasu.

Nowy Rok na Sri Lance jest 14 kwietnia. Kiedyś Nowy Rok rozpoczynał się z pierwszą kwietniową pełnią księżyca. Spędzałam go w Ella. Miejscowi spędzają ten dzień rodzinnie. Po południu jedzą wspólnie obiad. Huk petard rozlega się już kilka dni przed ale apogeum tego oczywiście przypada na Nowy Rok.

Tradycyjnie nie można gotować pomiędzy godziną 7 rano a 1 po południu. Jest to według zasad buddyjskich zły czas na gotowanie.

Kandy

IMG_1387IMG_1375IMG_1403IMG_1840IMG_1760IMG_1815IMG_1802IMG_1761IMG_1836IMG_1782IMG_1839IMG_1412IMG_1766IMG_1362IMG_1349IMG_1774

Kandy to największe miasto w górskim stanie Hill Country na Sri Lance. Jest otoczone wzgórzami, a w środku miasta znajduje się sztuczne jezioro stworzone na początku XIX wieku. Na brzegach jeziora żyje mnóstwo gatunków niesamowitych i pięknych ptaków. W wodzie oprócz ryb wiedziałam 2 wielkie jaszczury – warany paskowate/leśne (water monitor) i żółwie. Jest to niesamowite ponieważ jezioro jest otoczone ulicami, a szczególnie z jednej strony jeziora wiedzie bardzo popularna ruchliwa droga. Zwierzęta widocznie są przyzwyczajone do ciągłej obecności samochodów i autobusów. Na drzewach wzdłuż jeziora nocuje mnóstwo dużych nietoperzy.

W Kandy jest ważna buddyjska świątynia z zębem Buddy. Samego zęba nie można jednak oglądać.

W parku królewskim, małym i urokliwym miejscu byłam jedyną single person. Wokół mnie same młodziutkie pary schowane pod parasolkami 🙂

W autobusie do Kandy poznałam bardzo miła miejscową dziewczynę, która zaprosiła mnie następnego dnia do domu na herbatę. Skorzystałam z okazji bo świetnie nam się gadało, a poza tym po raz pierwszy zostałam zaproszona do prywatnego domu. Bardzo miła rodzina. Babcia pochodzi z Tamil Nadu i przyjechała na Sri Lanke po ślubie. W pobliskiej hinduskiej świątyni objaśnili mi część panteonu bogów.

Gdy wracałam wieczorem około 19 do hostelu podjechał do mnie facet na motorze i klepnął mnie w tyłek. Wyczekał chyba moment kiedy z żadnej strony nic ulicą nie jechało. Nie widziałam go, więc to klepnięcie mnie w pierwszej chwili wystraszyło a on zdążył odjechać. W hostelu okazało się że 2 tygodnie wcześniej to samo stało się innej białej dziewczynie. Było to w ciągu dni spisała jego numery i złożyła skargę na policji. Ne wiem czy policja cokolwiek z tym później zrobiła. Takich śmieci napastujących kobiety stawiałabym pod pręgierzem.

Galle

IMG_1321nowy21IMG_13181nowy21
IMG_1323

IMG_1345IMG_1274IMG_1298IMG_1285

 

Galle to miasto na południu Sri Lanki. Zostało wybudowane przez Holendrów w drugiej połowie XVIII wieku. Historyczna część miasta – Fort jest wpisana na listę Światowego Dziedzictwa Unesco. Na terenie Fortu znajduje się wiele kościołów, świątyń, meczetów i pięknych budynków mieszkalnych. Zwiedzanie można zacząć od terenów starego Bastionu i okrążyć cały teren po linii brzegowej, a potem zagłębić się w uliczki i podziwiać architekturę. Jest tu wiele drogich restauracji i hoteli oraz mnóstwo sklepów z biżuterią. Wieczorem z nadbrzeża można podziwiać niesamowite zachody słońca.

Do Galle można dojechać z Colombo autobusem z klimatyzacją w około 1,5 godziny, lub wsiąść w pociąg jadący nadbrzeżem. Zajmuje to ponad 3 godziny i z okien można podziwiać plaże w nadmorskich miejscowościach. Wcześniejsza rezerwacja biletu gwarantuje miejsce siedzące. Natomiast bilet drugiej lub trzeciej klasy kupiony tuż przed odjazdem nie gwarantuje miejsca do siedzenia, za to z dużym prawdopodobieństwem gwarantuje stanie przez kilka godzin w wielkim ścisku w wagonie z wąskimi półkami na bagaż na które duży plecak się nie mieści, i z nieograniczoną armią pociągowych sprzedawców owoców i fast foodów przepychającymi się za plecami.

W 2004 roku część Galle uległa zniszczeniu przez tsunami. Fort, pomimo że to najstarsza część miasta, jednak oparł się żywiołowi prawie nie odnosząc zniszczeń.

Unawantuna

IMG_1252

IMG_1159
IMG_1168
IMG_1199IMG_1165
IMG_11801
IMG_1197IMG_11301IMG_11951
IMG_11041

IMG_12393

IMG_1203nowy1IMG_11461nowy1

Unawatuna to mała nadmorska turystyczna miejscowość na południu Sri Lanki. Poza plażą z niezliczonymi hotelami i restauracjami jest tu kilka świątyń i w niedalekiej odległości znajduje się Jungle Beach. Ciche miejsce pod palmami przy małej zatoczce. Prawie nie ma fal. Na plaży jest jedna restauracja z nienachalną obsługą.

Unawatuna została bardzo zniszczona przez tsunami w 2004 roku. Przy odbudowie część hoteli i restauracji przysunęła się bliżej morza budując na plaży bardzo blisko wody. Część z budynków została przez to rozebrana.

Unawantuna jest doskonałym miejscem do obserwowania wschodów i zachodów słońca.

Ja zatrzymałam się w cichym guesthouse. Wieczorem siedzę na balkonie i obserwuję jak zapada zmrok. Słychać głośne kumkanie żab i muzykę trzmieli. Świetliki latają na tle ginących w mroku palm. Jem arbuza, sok cieknie mi po rękach i jest bosko.

W nocy ktoś krzyczy przez moje okno: Agnieszka, masz papierosy? To zniemczali Polacy albo Polscy nowi Niemcy którzy zajmują pokój obok. Nie mam na imię Agnieszka i nie przedstawialiśmy się sobie. Na potrzeby tego posta będę ich nazywać więc Helmutami. Nie reaguję na to dopóki któryś z nich nie krzyczy o powodzi. Wstaję i wychodzę na wspólny balkon. Rzeczywiście, cały ogród jest zalany wodą. Deszcz pada bez przerwy od kilku godzin. Helmuty dopiero wróciły w stanie mocno wskazującym. Wody jest tyle, że prawie wlewa się do mieszkania właścicieli na pierwszym piętrze. Wrzaski Helmutów obudziły chłopaka z Francji który zajmuje pokój obok. Jeden z Helmutów pyta czy on albo jego dziewczyna mają papierosy. Francuz nie pali, a jego paląca dziewczyna śpi. Helmut pyta czy Francuz może ją obudzić i wziąć od niej papierosy.

Nie dostawszy papierosów pyta mnie czy mam wodę do picia. Mam, ale nie mogę się zmusić do pozwolenia mu pić z mojej butelki. Stoimy na otwartym balkonie a i tak robi mi się niedobrze od alkoholowego odoru który on rozsiewa.

Jest późno, a raczej wcześnie więc mówię dobranoc i zamykam się w pokoju. Po chwili Helmut puka i pyta czy w związku z tym, że mam podwójne łóżko to czy może spać u mnie bo on z dwoma innymi kolegami wynajęli podwójny pokój i będzie im niewygodnie. No comments.

Welcome to Sri Lanka – Colombo

IMG_10882IMG_09761IMG_10562

IMG_1022
IMG_1014IMG_1039IMG_1045nowyIMG_0946nowyIMG_10502nowyIMG_0973nowy

 

Sri Lanka (Ceylon) jest to tropikalna wyspa położona na oceanie indyjskim na południe od Indii. Stolicą Sri Lanki jest Colombo, znajdujące się na zachodnim wybrzeżu wyspy. Sri Lanka jest około 5 razy mniejsza niż Polska. Liczba mieszkańców przekracza 21 milionów.

Trzydziestoletnia wojna (najdłuższa wojna w historii Azji) pomiędzy Sri Lanka a indyjskim Tamil Nadu skończyła się w 2009 roku. Kraj intensywnie odbudowuje się po latach stagnacji. W ciągu ostatnich kilku lat zostały wybudowane 2 autostrady. W Colombo widać wiele nowoczesnych drapaczy chmur. Część z nich to siedziby firm, pozostałe to luksusowe apartamenty. Colombo robi bardzo dobre wrażenie (szczególnie po moim pobycie w Indiach). Jest czysto. Na ulicach nie ma śmietników, ale nigdzie nie walają się śmieci. Kierowcy są uprzejmi! Nie próbują rozjeżdżać pieszych na pasach. Ludzie mniej się gapią. Znacznie rzadziej zaczepiają mnie na ulicy lokalni mężczyźni. Lokalny transport autobusowy jest bardzo dobry (ale to akurat tak samo jak w Indiach).

Sri Lanka wciąż należy do biednych państw, natomiast bieda którą można tu zobaczy nie jest tak przytłaczająca jak indyjska.

Na Sri Lance główną religią/stylem życia jest buddyzm. Buddyjskie świątynie – stupy, w różnych rozmiarach można zobaczyć tak często jak w Polsce kościoły.

Colombo jest ładnym miastem. Znajdują się tu małe jeziora w środku miasta. Na jednym z nich mieści się centrum medytacji – świetny punkt to obserwacji lokalnych ptaków.

Warta odwiedzenia jest Gangaramaya Temple – buddyjski kompleks świątynny. Jest tu także biblioteka i muzeum. Na terenie świątyni jest też smutny, przykuty łańcuchem słoń.

Nad brzegiem morza jest stara latarnia morska Old Galle Buck Lighthouse. Wcześniej można było stamtąd podziwiać nadbrzeże. Teraz koparki i spychacze powiększają teren lądu usypując w morzu kamienie i utwardzając teren. Podobno ma tu powstać hotel.

Niedaleko od latarni jest Sambodhi Chaitiya – buddyjska stupa, która wnosi się na 20 metrów. Jest to świetny punkt widokowy na miasto i port.

W Colombo można podziwiać nowoczesną architekturą nowych budynków lub kolonialne pozostałości po dawnych czasach.

Na nadmorskim deptaku Galle Face Green miałam okazję podziwiać piękne zachody słońca. Mieszkańcy wychodzą wtedy na spacery. Schodzą z położonego kilka metrów nad poziomem morzą deptaka i spacerują po wąskiej plaży. Dzieci kąpią się w morzu, a dorośli niby ich pilnują sami mocząc się często do pasa w wodzie. Przy deptaku jest mnóstwo stoisk z napojami i jedzeniem. Jest to także miejsce puszczania latawców.

W Colombo znajduje się Slave Island – Wyspa Służących. Kiedyś była ona całkowicie otoczona woda. Jest to jedno z najstarszych części miasta. Za czasów kolonialnych Holendrzy trzymali tu swoją służbę. Większa część wyspy jest zamieszkana przez ubogą ludność. Jest tu mnóstwo wąskich uliczek pełnych małych domków. Zaludnienie jest bardzo duże. Część z zabudowań została już wyburzona i w jej miejscu powstały luksusowe wieżowce. Resztę oryginalnej zabudowy czeka ten sam los. Tereny w centrum miasta według władz są warte znacznie więcej niż poczucie przynależności biednych mieszkańców stolicy, zasiedlających te tereny od pokoleń. Rozmawiałam z panem pracującym w małym sklepiku obok dziś już ogrodzonego pustego placu pod budowę. Dom jego rodziny znajdował się właśnie za tym ogrodzeniem. Został wyburzony razem z pozostałymi domami. Na ich miejscu powstaną siedziby zagranicznych firm, albo hotele. Pan, ze względu na odległość do miejsca gdzie została przesiedlona jego rodzina, większość dni śpi w sklepie.

Na terenie Slave Island francuski artysta C215 zamieścił kilkanaście małych malowideł na murach budynków. Są to głównie portrety mieszkańców. Jeden z portretów został namalowany wewnątrz czyjegoś mieszkania. Niestety kiedy chciałam go obejrzeć okazało się, że ściany zostały odmalowane na jadowicie zielony kolor i malowidło zostało przykryte.

Sri Lanka jest sporo droższa niż Indie, a ponoć także niż południowo – wschodnia Azja.