Trincomalee

IMG_2409nowy

IMG_2394nowyIMG_2399nowyIMG_2374IMG_2378nowyIMG_2344nowyIMG_2369nowyIMG_2340nowyIMG_2339nowyIMG_2367IMG_2387IMG_2383nowyIMG_2349IMG_2324

Trincomalee to małe miasteczko położone na wschodnim wybrzeżu Sri Lanki. Pierwsze wrażenie nie najlepsze, bo to nic specjalnego. Natomiast jest położone w zatoce nad samym oceanem i ma kilka uroczych miejsc. Najbardziej polecana przez przewodnik jest Swami Rock. Wiedzie do niej zacieniona droga najpierw nad brzegiem oceanu, później skręca na tereny jednostki wojskowej. Jest to także teren starego holenderskiego fortu zwanego dziś Fortem Fredericka. Przechodzi się przez bramę z wykutym rokiem 1615. Po drodze jest buddyjska świątynia z wysokim stojącym posągiem Buddy i pięknym widokiem na zatokę.

Po drodze do Swami Rock jest dużo dzikich ale nie bojących się ludzi łani. Na końcu drogi jest duża, pięknie położona średniowieczna hinduska świątynia Koneswaram Temple zwaną świątynia o tysiącu filarów. Z boku świątyni jest Swami Rock, zwaną skałą zakochanych. Na zboczach skały jest wiele figur hinduskich bogów.

Kiedy przyjechałam do Trincomalee, na plaży właśnie odbywały się obchody Nowego Roku (który się tu celebruje cały miesiąc).

Następnego dnia dołączyła do mnie koleżanka. Udało jej się znaleźć guesthouse położony na samej plaży, cisza, spokój i dużo rybackich łodzi. Spędziłyśmy część dnia łażąc po nieciekawym miasteczku szukając czegoś do jedzenia na co miałybyśmy ochotę a drugą część dnia czytając na plaży.

Wieczorem miałam nocny autobus powrotny do Colombo. W autobusie okazało się, że moje siedzenie jak i wszystkie dookoła były zajęte tobołami jakiegoś podpitego faceta. Upierał się, że nie zabierze swoich toreb, powtarzał „no, Madame”, a w końcu zaczął mnie poklepywać po ręku. Ryknęłam, żeby mnie nie dotykał i zabierał manele z mojego siedzenia. Bez skutku. W końcu przyszedł konduktor i facet siebie samego i wszystkie swoje toboły przetransportował na koniec autobusu. Autobus był z klimatyzacją. Jednak albo była włączona na pełny regulator i było jak w chłodni albo ją wyłączali i roznosiło się po autobusie wilgotne ciepełko. Kierowca ciągle otwierał okno i pluł a konduktor ciągle otwierał drzwi i wpuszczał nowych pasażerów. Po kilku takich seansach raz sauna raz chłodnia zatkałam zasłoną najbliższy mnie nawiew. Droga – autostrada w przebudowie – okropna. W końcu nad ranem dotarłam do Colombo.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s